Słuchaj, byłem dokładnie taki sam.
I drogo mnie to kosztowało.
Kupiłem nowe plastikowe okna. Uwaga — dobrej jakości, nie najtańsze z marketu. Zapłaciłem niemałe pieniądze i myślałem: gotowe, to wystarczy na 20 albo 30 lat i mam spokój.
Nikt mi nie powiedział, że okna też wymagają od czasu do czasu konserwacji. Że uszczelki z czasem wysychają. Że okucia się ścierają i szybko zużywają. Że nie potrzeba nic dramatycznego — wystarczy raz na kilka lat profesjonalnie wyregulować i nasmarować okna.
Po prawie siedmiu latach zaczęło wiać od drzwi balkonowych. Potem szyby zaczęły parować, a po kilku latach zauważyłem, że rachunki za ogrzewanie też rosną. A wystarczyłaby zwykła, regularna konserwacja.
Dziś, po 5 latach pracy w serwisie, dokładnie wiem, co stało się z moimi oknami. I widzę to samo w 8 na 10 domów, gdy przyjeżdżam na kontrolę.
